Utopia komunikacji. Dlaczego nie wolno zaniedbywać PR-u.

Utopia komunikacji?
W czasie niedawnego urlopu miałem przyjemność poczytać ?Niezbędnik Inteligenta – Magia Utopii?, wydanie specjalne polityki z początku 2016 r. Plan był taki, aby czytać coś zupełnie z innej bajki niż na co dzień, ale myśli popłynęły i tak w znajomym kierunku – wartości z inwestycji w PR, jaką czerpią moi klienci.

Potencjalne scenariusze w służbie strategii

Absurdalność pomysłów, które pojawiały się w wizjach utopii już od starożytności, prowadzi do wniosku, że ludzie są w stanie wymyślić wszystko, więc nigdy nie należy zaniedbywać ćwiczenia intelektualnego polegającego na wyobrażeniu sobie ?A co gdyby???
Małą próbkę utopii serwuje się nam obecnie w postaci zakazu niedzielnego handlu. Coś, co było odbierane jako zupełnie zwyczajne, normalne, a przez niektórych wręcz jako dobre zostaje zakazane. Konsekwencje finansowe dla biznesu w dalszym ciągu nie są pewnie jeszcze dokładnie oszacowane, ale wiadomo, że straty na pewno będą. Wyobraźmy sobie, co się zdarzy, gdy politycy pójdą kilka kroków dalej.
A co gdyby zakazano reklamy?
Pomijając kłopoty biznesowe wydawców mediów tradycyjnych, co mogłoby to oznaczać dla większości przedsiębiorstw? Nagle znikają z horyzontu publiczności i nabywców te marki, które wcześniej nie zainwestowały w PR. Nie ma billboardów, nie ma reklam display na portalach, znikają artykuły sponsorowane z portali. Co zostaje? Czysty PR w najlepszej postaci.

Reklama internetowa w Polsce – tylko dla nielicznych

A teraz uwaga!: w Polsce taki scenariusz powoli zaczyna się realizować? I to wcale nie przez pomysły państwowych włodarzy, tylko jako oddolny ruch. Jak na początku roku napisał SpidersWeb – Polska zajmuje pierwsze miejsce na świecie, jeśli chodzi o liczbę użytkowników aplikacji blokujących wyświetlanie reklam. Póki co wtyczki blokują najbardziej nachalne formy reklamy, ale nie będzie dla mnie zaskoczeniem, jak pojawią się wykrywacze artykułów i video sponsorowanych oraz tzw. reklamy natywnej.
Warto więc zadbać o tzw. media zdobyte (wg metodyki PESO) i utrzymywanie relacji z różnego rodzaju społecznościami i ich gate-keeperami. Tego, co z własnej nieprzymuszonej woli (czasem wola jest przymuszona kontraktem reklamowym) napiszą o nas inni jeszcze długo adblocki nie zatrzymają. I mam tu na myśli nie tylko dziennikarzy, ale i blogerów, i influencerów i im podobnych.
?
Jeśli więc chcesz zacząć wreszcie wydawać pieniądze na treści, które nie znikną z internetu po zakończeniu trwania kampanii reklamowej – napisz do mnie:
kb@konradbugiera.com
Chętnie przedstawię na spotkaniu konkretne wyniki związane z organicznym (media zdobyte) lokowaniem treści związanych z moimi klientami w mediach tradycyjnych.
Jeśli chcesz się zabrać do szukania agencji lub doradcy innego niż ja – polecam wcześniejsze posty na moim blogu firmowym: