Jak zacząć? Pierwszy krok firmy w działaniach PR.

Niestety w PR i generalnie w komunikacji międzyludzkiej – obojętnie społecznej czy biznesowej – nie się sprawdza powiedzenie o rozpoczynaniu i kończeniu, które do legendy przeszło dzięki byłemu premierowi. Wbrew temu, co powiedział Leszek Miller, mamy do dyspozycji tylko pierwsze wrażenie.

Wobec plagi efemerycznych firm (fundusze UE i rynek startupowy mocno się do tego przyczyniły), fake-news, a także zalewania dziennikarzy przez firmy i agencje komunikatami prasowymi, z których większość to niestety bullshit, trzeba sobie jasno powiedzieć, że najważniejsze na początku jest nawiązanie dobrego kontaktu.

Marka może na swojej publiczności (albo jak kto woli – grupie docelowej) zrobić wrażenie tylko raz. Niby wiadomo, ale warto to za każdym razem podkreślać. Mniej wiadome jest to, że ważniejsze jest nie zrobić czegoś złego niż zrobić coś wyjątkowego. Mam na myśli to, że w dzisiejszych czasach, gdy komunikują wszyscy – firmy, NGO, administracja centralna i samorządowa, celebryci, szkoły, kościoły, no i tzw. zwykli ludzie, po prostu nie można siedzieć cicho, bo nikt nas nie usłyszy i nie dostrzeże.

Mieć pretekst do komunikacji

Trzeba mieć o czym powiedzieć na start. Pisanie o tym, że w ogóle istniejemy i co robimy zwyczajnie nie przejdzie. Wyjątkiem mogą być tutaj jedynie start-upy o wyjątkowo innowacyjnych, wręcz wywrotowym charakterze (brakuje mi tutaj dobrego tłumaczenia dla angielskiego słowa disruptive). Ale tę innowacyjność czasem trudno ocenić, więc warto przyjąć zasadę, że samo istnienie organizacji nie jest jeszcze pretekstem do wysyłania komunikatów do mediów.

Ale? jeśli organizacja robi coś jako pierwsza, robi coś największego albo dotyczącego dużej liczby ludzi albo dużego udziału ludzi z konkretnej grupy – wówczas jest to bardzo dobry pretekst do rozpoczęcia komunikacji.

Rozwijając temat disruptive, nawet jeśli nie wywracamy rynku do góry nogami, ale robimy coś nie jako pierwsi, ale zupełnie inaczej niż wszyscy – to też jest dobry pretekst do podjęcia kontaktu z szeroko pojętymi mediami (prasa, portale, influencerzy, blogerzy, analitycy etc).

Wybitnie vs poprawnie

W dobie wyszukiwarek internetowych i social mediów często ważniejsza od wybitnej komunikacji jest komunikacja poprawna. Mam na myśli to, że szkoda czasu na cyzelowanie w nieskończoność pierwszych koncepcji i treści komunikatów – bo o tyle później dowie się o marce rynek, o ile będziemy zwlekać z rozpoczęciem emisji. Moim zdaniem wystarczy skupić się na poprawności – zgodności z przyjętą strategią.

Tu ważna dygresja – trzeba mieć jakąś strategię. Nie musi to być od razu strategia PR na kilkadziesiąt stron. Natomiast jakiś punkt odniesienia musi być. Firma czy organizacja powinna wiedzieć, kto jest jej publicznością tudzież grupą docelową i formułować komunikaty z myślą o niej i o wywołaniu określonej reakcji. Trzeba mieć to ustalone.

Media relations – Poznań

A zatem – jak sprawdzić poprawność? Najlepiej na próbę pokazać komunikaty czy kresacje komuś, kto jest w grupie docelowej (np. klientowi, z którym mamy bliższą relację) lub komuś kto odpowiada charakterystyką przedstawicielom grupy docelowej – warto pomyśleć o rodzinach i znajomych członków zespołu. Przesz taką szybką, nieformalną recenzję często możemy odkryć braki lub niedociągnięcia w tym, jak formułujemy komunikację.

Żebym nie został źle zrozumiany – nie namawiam do szukania takich recenzentów wśród znajomych za kadym razem, kiedy jest do wysłania komunikat lub post do opublikowania w social mediach – to by było strasznie niewydajne i spowalniające. Ale na pewno warto to zrobić przy kilku pierwszych kreacjach/komunikatach – a o tym jest ten wpis na bloga.

Telefon – potężne narzędzie nawet w XXI w.

Jeśli chodzi o kontakty z mediami, to trzeba mieć świadomość, że każdego dnia dziennikarze dostają setki komunikatów prasowych od różnych firm. Sama wysyłka nie wyróżni nas spośród dziesiątek albo setek podmiotów, które robią podobne rzeczy do nas.

Trzeba sięgnąć po telefon i zadzwonić do dziennikarzy, żeby nawiązać bliższy kontakt. To znacząco zwiększa szansę, że zostaniemy zapamiętani. Telefon w zestawieniu z poprawnie przygotowanym komunikatem zawsze robi dobrze pierwszemu wrażeniu.

Brak publikacji to nie porażka – strategie marketingowe – Poznań

Wbrew temu, co sądzą niektórzy klienci lub przełożeni PR-owców, którzy sami nie są PR-owcami (dyrektorzy finansowi, HR-owcy, właściciele firm, najemni prezesi – kombinacji bywa mnóstwo) nie jest porażką to, że po pierwszym komunikacie prasowym wysłanym do mediów nie zebraliśmy żadnych wycinków.

Wobec plagi efemerycznych firm (fundusze UE i rynek startupowy mocno się do tego przyczyniły), fake-news, a także zalewania dziennikarzy przez firmy i agencje komunikatami prasowymi, z których większość to niestety bullshit, trzeba sobie jasno powiedzieć, że najważniejsze na początku jest nawiązanie dobrego kontaktu. Dobre pierwsze wrażenie utrzyma się i jeśli podlejemy je jeszcze kilkoma rozsądnymi – mającymi istotny przekaz (patrz wyżej – pretekst), poprawnie napisanymi komunikatami prasowymi, wreszcie zmaterializują się one w postaci tak upragnionych wycinków lub screenów. 

Są sposoby, aby trochę skrócić drogę od pierwszego kroku do pierwszego wycinka.

Jeśli masz na myśli konkretny cel, który chcesz osiągnąć obecnością w mediach – skontaktuj się ze mną. Porozmawiamy i znajdziemy lub zaprojektujemy wspólnie odpowiednie preteksty.