Panie Pilocie, dziury w samolocie: Czy warto wierzyć we wnioski „na pierwszy rzut oka”?

W czasie Drugiej Wojny Światowej US Navy mierzyła się z wyzwaniami dotyczącymi opancerzenia samolotów. Wykonano analizę w zakresie tego, które elementy płatowców były trafiane najczęściej, co w dalszej kolejności pozwoliło sporządzić diagram, obrazujący te statystyki.

Na pierwszy rzut oka, jak mogłoby się zdawać, widać, że należałoby opancerzyć końcówki skrzydeł, kadłub czy powierzchnie sterowe.

Jest to jednak tzw. 'pierwszy rzut oka’. Statystyk Abraham Wald nie zgodził się z założeniami początkowymi poczynionymi przez wojskowych. Jego zdaniem osłony należałoby założyć w obszarze nosa, silników czy w centralnym punkcie kadłuba.

Wald zwariował? – Przecież tam nie odnajdowano dziur po kulach!

Reprezentatywność próby – kogo badamy?

Oczywiście, że Wald nie zwariował. Należy pamiętać, że samoloty, które nie były w stanie powrócić na lotniska macierzyste również były trafiane –  w stopniu, który uniemożliwiał dalszy lot. Marynarka Wojenna statystykę oparła na uszkodzeniach, które była w stanie opisać – to znaczy na takich widocznych na samolotach powracających do bazy bądź na okręt macierzysty – pamiętajmy, że US Navy korzystało również z lotniskowców.

Zignorowano natomiast maszyny, których uszkodzenia nie pozwalały na kontynuowanie lotu i powrót do punktu stacjonowania. W zakresie analizy danych zatem popełniono kardynalny błąd: dokonano uogólnień na podstawie próby, pomijającej istotną część populacji. Brakującą częścią próby były samoloty zestrzelone.

Czy masz pełną reprezentację?

Danych w toku badań nie należy szukać tylko w miejscach oczywistych i najłatwiej dostępnych. Należy na problem spojrzeć w sposób holistyczny, krytyczny (nie mylić z etymologicznie podobnym słowem: krytykancki) i wielowymiarowy, w szerszym kontekście. To właśnie pełen kontekst jest niezbędny w celu dokonania pełnej, niezaburzonej interpretacji.

Statystyka – Królowa Nauk?

Liczby z pewnością nie kłamią – ale z drugiej strony „pozory mylą” – tutaj należy problemom przyjrzeć się z drugiej strony, przyjąć przewrotne hipotezy i zastanowić się – co by było, gdyby… Do takiego podejścia w badaniach staramy się przekonywać naszych klientów. To pozwala odkrywać wnioski wysoce zaskakujące i nieoczywiste.

W jednym z raportów, który mieliśmy przyjemność przygotowywać, a dokładnie rzecz biorąc – w raporcie „Portret księgowych. Zapracowani, ale usatysfakcjonowani”, świetnie uwidoczniliśmy dlaczego przewrotne podejście do danych się opłaca.

Stereotypowo księgowość jest nudną profesją. Jednak nasze badania wykazały, że to zawód, który przynosi ogromną satysfakcję z pracy. Co ciekawe, księgowym wcale w ich pracy nie chodzi o satysfakcję związaną z zarobkami! Na jakiej podstawie tak stwierdziliśmy? Otóż wśród samych księgowych więcej radości z pracy czerpią ci, którzy pracują dla NGOsów, często charytatywnie – w porównaniu z innymi przedstawicielami tej grupy zawodowej, nawet na wysokich stanowiskach kierowniczych. Wniosek zatem jest niecodzienny: dla księgowych „pieniądze to nie wszystko” 🙂

Szersza perspektywa

Jeśli chcesz opisać swój problem raportem, nie rób tego samemu, a użyj drugiego oka, które do danych podejdzie z otwartą głową, bez „skażenia” tematem. Możemy pomóc.

Oczywiście w toku analizy klient winien analityka prowadzić za rękę w zakresie odpowiedniego osadzenia go w kontekście problemu. Chodzi tu o wyjaśnianie kwestii związanych ze specyfiką branży lub produktów.

Lingwistyczne korzenie – krytyczna analiza dyskursu

Takie podejście pozwala na opisanie rzeczywistego stanu rzeczy. Odnieść należy się tu do lingwistyki, a konkretnie do studiów nad dyskursem. Dyskurs to forma językowa większa niż sam tekst, obejmująca również tzw.  praktykę społeczną (a zatem intencję co do rzeczywistych skutków jakie tekst ma wywołać w grupie docelowej, oraz to jak praktyki społeczne wpływają na język). W myśl tej idei definiują go tuzy dziedziny, jak Ruth Wodak czy Teun Van Dijk. Jedna z definicji dyskursu stwierdza, że dyskurs = tekst + kontekst. Może zdarzyć się tak, co przejawia się również w jednej z metodyk badań nad dyskursem, tj. krytycznej analizie dyskursu, a konkretnie w jej odłamie – podejściu dyskursywno-historycznym – z którego zaczerpnęliśmy zasadę dotyczącą osadzania danych w kontekście, że pierwsze wrażenie będzie po prostu błędne, bądź założenia wstępne nie będą zgadzały się z danymi.

Wodak definiuje kontekst na 4 poziomach:

  1. Kontekst na poziomie powierzchni języka, tekstu, czy też problematyki tekstu.
  2. Kontekst intertekstowy – związki między gatunkami tekstów i dyskursami
  3. Kontekst pozajęzykowy – społeczne i socjologiczne zmienne oraz ramy instytucjonalne, tzw. kontekst sytuacyjny
  4. Szerszy kontekst, na przykład historyczny czy polityczny, w którym osadzono tekst i praktyki dyskursywne.

Tekst sam w sobie może mieć jedno znaczenie, jednak to umieszczenie go w odpowiednim kontekście dopiero umożliwia odczytanie pełnego komunikatu, jaki chce przekazać twórca.

Bądź krytyczny, to popłaca!

Krytyczność nie definiowana jako krytykanckość (critical vs. critique), a jako podejście do danych z dystansem i zewnętrzną, niejako całościową perspektywą ma uniwersalny charakter i można ją stosować na wielu płaszczyznach. Sprawdza się ona również w zakresie opisywania zestawów danych pozornie oczywistych,co z kolei daje możliwość zadawania wobec nich nieoczywistych pytań, a tym samym dochodzenia do zaskakujących wniosków.


Jacek Siminski
Creative Associate