Kryzysowa kreatywność w imię przetrwania

Nastały czasy trudne. I to na niespotykaną dotąd skalę. Nigdy w Polsce nie mierzyliśmy się z blokadą gospodarczą i tymczasowym przymusem zamknięcia biznesów. Mając głęboką nadzieję, że blokada okaże się rzeczywiście tylko tymczasowa, chciałbym zwrócić uwagę, że czas podjąć wyzwanie.

Musimy (i używam tego słowa świadomie – nie „powinniśmy“, czy „dobrze by było“) uruchomić swoją kreatywność. Wszyscy. To zadanie domowe dla wszystkich Polaków. Wprawdzie pisałem już wcześniej, że kreatywność jest przereklamowana – ale dotyczyło to znacznie węższego kontekstów i zwykłych czasów, które chyba już możemy nazywać „starymi“. Teraz mamy czasy niezwykłe, w których musimy przetrwać. A po nich przyjdą nowe czasy. Nie mam co do tego wątpliwości.

jest bardziej niż prawdopodobne, że zmieni się świat i styl życia (a nawet lifestyle). Nawet, gdy sytuacja się ustabilizuje. Ale jeśli chcemy, aby współczesność zachowała jakieś udziały w przyszłości, musimy zacząć działać.

„Wielka moc niesie ze sobą wielką odpowiedzialność“


(oryg. With great power comes great responsibiility – https://en.wikipedia.org/wiki/With_great_power_comes_great_responsibility)

Kto zna Spider-Mana, ten zna ten cytat. Pora, aby poznali go wszyscy, ale szczególnie mam na myśli liderów innowacji – przedsiębiorców i zarządzających firmami, którzy już w przeszłości przećwiczyli modele biznesowe i sposoby prowadzenia biznesu i organizacji współpracy (w szerokim tego słowa znaczeniu), które teraz będą wydawały się nieodzowne.

Nie ma wielkiego odkrycia w stwierdzeniu, że zmienia się model konsumpcji, co już widać po kolejkach przy paczkomatach i samochodach dostawców gotowego jedzenia.

Dostawy to jest pierwsza branża, która przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tych mogących zrobić znaczącą różnicę i uczynić świat lepszym miejscem.

Nowe oblicze gastronomii

Jestem pewien, że najbardziej roztropni restauratorzy dołączyli już do takich sieci dystrybucji, jak Pyszne.pl, Glodny.pl, Glovo, PapuKurier czy Dowozy.pl. Ale czy zrobili to już wszyscy, którzy mogą to zrobić? Może brakuje im argumentów, aby podjąć taką decyzję? Może przerażeni sytuacją nie wpadli jeszcze na ten pomysł. Wiadomo, że w stresie myślimy zupełnie inaczej.

Jedno jest pewne, z każdym dniem, a na pewno z każdym tygodniem będzie takich biznesów coraz mniej.

Wydaje mi się przy tym, że gdyby zwiększyć zasięg sieci dostaw – zarówno jeśli chodzi o liczbę obsługiwanych restauracji, jak i obszar dostaw, skorzystaliby na tym wszyscy:
właściciele sieci dostaw,
właściciele restauracji,
końcowi odbiorcy.

Jaki jest koszt dołączenia kolejnego podmiotu przygotowującego jedzenie do sieci dostaw? Nie siedzę w tym biznesie, ale zakładam, że relatywnie nieduży po stronie operatora – z pewnością w porównaniu z kosztami po stronie restauracji, gdyby zdecydowała się na dostawy samodzielnie. A przy tym każdy kolejny będzie potencjalnie generował nowe obroty dla operatora sieci.

E-commerce fundamentem gospodarki

Nie wiadomo, z jakim nastawieniem do galerii handlowych zakończą Polacy społeczną kwarantannę. Może będą chcieli „odbić sobie“ za wcześniejsze odcięcie od zakupów? A może duża część sprzedaży przeniesie się do internetu? Spodziewałbym się, że branża e-commerce wyjdzie wzmocniona z okresu blokady.

Podobnie, jak w przypadku dostaw jedzenia – każdy, kto sprzedaje, ale nie dołączył do żadnego operatora sprzedaży wysyłkowej, mógłby to zrobić z korzyścią dla siebie i operatora oraz końcowego odbiorcy. Dlaczego tego nie robi? – może zwyczajnie nie jak albo argumenty uznawane do tej pory za racjonalne wcale nie przemawiają?

I co z tego, że takie tuzy jak Allegro.pl mają pięknie przygotowane przewodniki jak rozpocząć sprzedaż z ich pośrednictwem? Może w obecnych czasach trzeba pochylić się nad producentami i im pomóc? A może nadchodzi pora bardziej specjalistycznych platform e-commerce?

BHP 2.0?

Do tego dochodzi jeszcze kwestia zabezpieczenia dostaw i kurierów. Czy to nie rodzi nowych okazji dla branży doradztwa BHP przy współpracy z inżynierami specjalizującymi się w zabezpieczeniu higieny linii produkcyjnych?

Wiadomo, że w produkcji żywności higiena to podstawa. Może kierunkiem na dzisiejsze czasy jest przeniesienie dobrych praktyk z obszaru produkcji do obszaru logistyki? Koszty się zwiększą? Pewnie tak. Ale niewykluczone, że w zmienionej rzeczywistości będą bardziej akceptowalne niż przedtem.

To samo dotyczy wszystkich usług kontaktowych. Maseczki, czy wręcz marki dla kosmetyczek, stylistek paznokci, fryzjerów, fizjoterapeutów, masażystów. Być może nowe rzeczywistość będzie wymagała nowej infrastruktury? Dezynfekcja odzieży przed posadzeniem klienta na fotelu fryzjerskim, kąpiel przed każdym, bez wyjątku, zabiegiem spa. Przecież to nie są sprawy nierealne?

A co gdyby stworzyć procedury i system zabezpieczeń przed potencjalnym zakażeniem w „usługach kontaktowych“ – taki HACCP dla branży beauty?

Spółdzielnie inwestycyjne?

Nowe sposoby prowadzenie biznesu będą potrzebowały nowego finansowania. Banki? Nie wykluczone. Ale nie wykluczałbym też, że powstanie jakiś nowym rodzaj instytucji finansujących – nowe spółdzielnie.

Myślę, że wiele zależy od tego, jak banki będą traktowały swoich klientów w aktualnych okolicznościach. Mogą wykorzystać okoliczności jako szansę, ale mogą równie dobrze pogłębić nieufność konsumentów i przedsiębiorców, z których część już przed kryzysem uznawała je za zło konieczne.

A może na horyzoncie pojawi nie jakiś państwowy albo europejski fundusz odbudowy? Może będziemy świadkami powstania polityki New Deal 2020? Czy będzie nowy Plan Marshalla?

Opór przed zmianą – racjonalny?

Jeśli którykolwiek z kierunków, o których tu piszę, zostanie podchwycony (lub już jest realizowany – nie chcę przeceniać własnej wyobraźni; pewnie bystrzejsi ode mnie już o tym myśleli), aby mieć szansę powodzenia – musi zostać pokonany społeczny opór przed zmianą. A ten – jakkolwiek nieracjonalne by się to nie wydawało w obecnych warunkach – na pewno nie pojawi. Zawsze się pojawia.

Jak go przełamać? To zdanie dla profesjonalistów komunikacji na różnym poziomie. Od interpersonalnej (jeden do jednego) do masowej (jeden do wielu) o różnej skali: media społecznościowe, media tradycyjne, nośniki reklamy, kampanie społeczne…
Na co czekamy?

Być może odbudowę można zacząć już teraz? Nie wszyscy mogą – część z przedsiębiorców nadal czeka na pomocną rękę od administracji publicznej. Mimo, że od dwóch tygodni trwają zapowiedzi – nadal nie usłyszeliśmy o konkretnych przepisach wykonawczych.

Nie brakuje też głosów, że to za mało.

Pomoc państwowa jest niezbędna w wybranych branżach, które bezpośrednio zostały dotknięte kryzysem. To hotelarstwo, turystyka, fryzjerzy, kosmetyczki, spa, restauracje. W pozostałych – bardzo potrzebna. Każda z tych branż korzysta przecież z dostawców, którym nie może zapłacić i choć mogą produkować, to nie maja dla kogo.

Warto sobie przypomnieć, że na ponad 16 mln pracujących w Polsce, ponad 12 mln to pracownicy sektora prywatnego. To szczególnie ważna przypominajka dla rządzących. Nawet jeśli niekoniecznie są fanami przedsiębiorców, to jednak około 850 tys. z nich (a łącznie jest 2,5 mln) zatrudnia przynajmniej jednego pracownika (wyliczenie na podstawie danych z PARP i GUS – źródła na końcu).

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że po miesiącu zacznie zwalniać 79% firm, to nawet, gdy zwolnienie będzie dotyczyło tylko jednej osoby – za miesiąc (wliczając okres wypowiedzenia) będziemy mieli ponad 700 tys. nowych bezrobotnych w Polsce. (dane z wyników ankiety FFR)

Mamy więc na co czekać, bo pomoc jest potrzebna. Ale nie możemy czekać biernie i już teraz zacząć zmieniać nasze zachowanie w odniesieniu do rzeczywistości, z jaką przyszło nam się mierzyć. To moim zdaniem pozwoli przetrwać większej liczbie biznesów. Jeśli pomoc rządowa się pojawi – świetnie. Jeśli nie – zaczynajmy z tą kreatywnością i udowodnijmy, że w tym przypadku nie będzie przereklamowana.

Autor:
Konrad Bugiera


Konrad Bugiera
właściciel i założyciel


Źródła:

Raport i wyniki ankiety FFR:
https://ffr.pl/wp-content/uploads/2020/03/ffr-skala-zagrozenia-blokada-gospodarcza.pd

Dane PARP:
https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/2019_07_ROSS.pdf

Dane GUS:

Zakładam, że PARP nie policzył właścicieli spółek jako przedsiębiorców, więc do 626 tys. doliczam połowę spółek zarejestrowanych w KRS, wg danych GUS na dzień 19.03.2020.