Nasz zespół jest wstrząśnięty inwazją Rosji na Ukrainę. Trudno jest skupić się na pracy, mając świadomość, że niedaleko (w skali świata nieco ponad tysiąc kilometrów stąd to bardzo niewiele) trwają regularne działania zbrojne, cierpi ludność cywilna, w tym dzieci. Chcemy pomóc w tym, co umiemy i na czym się znamy i na tym kończymy na najbliższe dni aktywność (i tak relatywnie niewielką) w mediach społecznościowych. O co chodzi? O informację i komunikację, a konkretnie – weryfikację ich wiarygodności. Przygotowując materiały prasowe, dystrybuowane w imieniu naszych klientów, korzystamy z różnych źródeł i zawsze je weryfikujemy. W obecnym czasie to konieczność dla wszystkich z nas.
Wojna informacyjna
Wojna to nie tylko operacje wojskowe z użyciem ostrej broni, ciężkiego uzbrojenia, samolotów, bomb, rakiet itd. To również działania destabilizujące funkcjonowanie państw, w tym życia ludności cywilnej. Strach, obawy, niepewność, a ostatecznie panika – to wszystko można wywołać odpowiednio podaną informacją.
I to się dzieje. Nie od dziś, nie od wczoraj. Fake newsy sypią się zewsząd i niestety niektóre zyskują dodatkową trakcję poprzez udostępnienia.
W emocjach mamy inną percepcję
Kiedy jesteśmy pod wpływem silnych emocji, inaczej odbieramy docierające do nas bodźce. Inaczej myślimy i działamy. W poczuciu zagrożenia jesteśmy bardziej czujni, ale i podatni na bodźce. Spece od czarnego PR, propagandy i dezinformacji to wiedzą i wykorzystują.
Trudno jest się powstrzymać od sprawdzania informacji z przebiegu wojny na terenie Ukrainy i do tego nie namawiamy, ale mamy kilka rad, które pozwolą – choć w skromny sposób – pomóc tym, którzy pomocy potrzebują.
Wojenna higiena informacyjna
Aby nie pomagać wrogom światowego pokoju w destabilizacji funkcjonowania demokratycznych państw, stosujcie się do poniższych wskazówek.
1. Czytajcie z rozwagą wszystko, co trafia w wasze ręce. Sugerujemy trzymać się tych źródeł, które znaliście przed 24 lutego jako wiarygodne. A zatem – raczej portale niż profile społecznościowe.
2. Jeśli chcecie śledzić informacje w mediach społecznościowych – wybierajcie te, które zostały uprzednio zweryfikowane przez sam serwis społecznościowy. W każdej z głównych sieci społecznościowych jest odpowiednia ikona przy profilu, które potwierdza jego autentyczność zweryfikowaną przez sam portal.
3. Najlepiej w ogóle nie udostępniajcie i nie komentujcie artykułów o tematyce wojny. Część portali już wyłączyła taką możliwość. Powstrzymajcie się od tego również w mediach społecznościowych.
https://wiadomosci.wp.pl/oto-dlaczego-wylaczylismy-komentarze-pod-tekstami-o-inwazji- rosji-na-ukraine-6740816216714208a
Trolle tylko czekają na wasze zasięgi. Szczególnie, że publikacje w profilach prywatnych są widoczne dużo bardziej niż w postach z profili organizacji. Trolle podłączają się pod dyskusję angażując emocjonalnie przez polaryzujące opinie, co podbija jej widoczność, a następnie „wlewają“ tam treści dezinformujące. Sama ekspozycja na takie treści jest groźna. Tak działają ludzkie umysły i nie daj się zwieść iluzji kontroli nad tym, w co ostatecznie uwierzysz, a w co nie. Część z tego i tak będzie oddziaływać na podświadomość, zanim włączysz świadome myślenie (czytelnicy Daniela Kahnemana „Thinking. Fast and Slow.“ wiedzą dokładnie o co chodzi).
4. Jeśli już traficie na informację, która nie pochodzi od znanego „dostawcy“, takiego jak stacja telewizyjna czy portal internetowy, zweryfikujcie, czy źródła są autentyczne i będące po właściwej stronie konfliktu. Skorzystajcie z Google lub innych wyszukiwarek (my polecamy DuckDuckGo – nie zbiera historii wyszukiwań jak jej większy konkurent) i zobaczcie, czy raport, instytucja, uniwersytet, NGO, na które powołuje się autor informacji, w ogóle istnieje. Jeśli chcecie cytować czyjeś wypowiedzi, najlepiej sprawdźcie, czy na YouTube jest nagranie z tą wypowiedzią i czy faktycznie dana osoba ją wypowiedziała (vide znany case z antymuzułmańskim wystąpieniem premier Australii).
5. Unikajcie przesyłania sobie informacji przez komunikatory. To wyjmuje wiadomości z kontekstu. A ekspozycja na niebezpieczne treści działa tutaj tak samo, jak w komentarzach pod postami w mediach społecznościowych.
6. Oprócz tego – warto zapoznać się z trochę bardziej technicznymi wskazówkami przygotowanymi przez najlepszy (naszym zdaniem) portal o cyberbezpieczeństwie, weryfikacji i wyszukiwaniu danych, czyli niebezpiecznik.pl.
—

Konrad Bugiera
doradca PR, założyciel i właściciel kancelarii doradczej KBDK

Jacek Siminski
creative associate w kancelarii doradczej KBDK





